Położna na praktyce w szkole rodzenia

Zawsze marzyłam by być położną, może to wydawać się niektórym osobom dziwne, ale przecież każdy z nas będąc dzieckiem marzy i mówi: będę strażakiem, policjantem, lekarzem, projektantką, piosenkarką, aktorką. Skończyłam szkołę rodzenia o specjalizacji położnictwo.

Szkoła rodzenia jest ważna.

szkoła rodzeniaJuż po pierwszej klasie byłam na praktykach na oddziale ginekologii. Ginekolog, który był moim opiekunem był bardzo mądrym i życzliwym lekarzem, z wielką cierpliwością odpowiadał na moje pytania. Po drugiej klasie trafiłam na praktyki również na inne oddziały by poznaną wiedzę ogólną ze szkoła rodzenia poznawać w świecie realnym. Najpierw była endokrynologia, praktyka tam nie przypadła mi do gustu, a endokrynolog wiele moich pytań po prostu zbywał, uważał że nie musi praktykantce odpowiadać a pytania. On wielki lekarz, a ja przyszła pielęgniarka. Następny miesiąc mojej praktyki był na kardiologii połączonej z kardiochirurgią. Moim opiekunem był kardiolog, lekarz nadzwyczajny, cierpliwy, opiekuńczy, prawdziwy drugi ojciec. Do dziś z ciepłem i radością wspominam praktykę na kardiologii. Po trzeciej klasie znowu trafiłam na położnictwo, tu moim opiekunem była starsza położna. Opowiadała jak przyjmowała porody w domu. Dla nas to brzmiało jak bajka, wiadomo teraz się w domu nie rodzi tylko w szpitalu. Może to trochę dziwne, ale przychodziłam dodatkowo po południami na dyżury tej położnej, bo jej wiedza i cierpliwość w jej przekazywaniu była nadzwyczajna. Byłam świadkiem wielu trudnych i skomplikowanych porodów, każdy taki poród i rozmowa po nim z położną utwierdzał mnie w przekonaniu, że wybrałam właściwy kierunek nauki.

Położna pokazywała cierpliwie pacjentkom co mają ćwiczyć przed porodem i żałowała że u nas nie ma takiej instytucji jak szkoła rodzenia by kobiety ciężarne mogły ćwiczyć przed porodem i przygotować się do niego.